NAJBARDZIEJ URZEKAJĄCE POSTACI

Są to jedne z naj­bardziej urzekających postaci greckiej mitologii: „Moj- ry, córki Konieczności, w białych sukniach, a prze­paski mają na głowach, Lachesis, Kloto i Atropos. Śpiewają zgodnie z Syrenami. Lachesis o przeszłości śpiewa, Kloto o tym, co jest, Atropos o tym, co bę­dzie.” [Państwo, XIV, 617 C, tłum. W. Witwicki.] Ti- maios, wpływowy, późny dialog, powtórnie odwołuje się do technologii, by objaśnić porządek wszechświa­ta, i mówi o twórcy kosmosu jako idealnym rzemieślni­ku, który wytoczył sferę gwiazd stałych, tak jak czyni to stolarz z drewnem na swej obrabiarce, ugniatając metafizyczne pierwiastki, tak jak garncarz gniecie swą glinę. Człowiek w micie Timaiosa jest miniaturowym ożywionym światem, wymodelowanym przez mniej boskich rzemieślników: aby wytworzyć kość, urabiali materię, jak piekarz gniecie chleb, i nasycili ją szpi­kiem; by uformować czaszkę, wytoczyli kość na obrabicirce.

FACHOWOŚĆ I KONCEPCJA

Fachowość rzemieślnika korespon­dowała z jego uporządkowaną koncepcją “Funkcjonowa­nia sprawiedliwego społeczeństwa: utopia Platona to państwo złożone wyłącznie z rzemieślników, którego władcy uczą się swego fachu przez całe życie — praw­dziwa technokracja. Jakkolwiek Platon nie lubił pracy fizycznej, cenił u rzemieślników umiejętność tworze­nia zgodnie z wcześniej wymyśloną formą. Platoński świat idei był w istocie serią doskonałych modeli, z których pochodzą niedoskonałe obiekty świata ma­terialnego. W pięknym kosmologicznym micie, który kończy Państwo, Platon opisywał niebiosa obracające się wo­kół „wrzeciona konieczności”: oś i hak ze stali podpie­rają osiem kręgów, którymi są sfery niebieskie. Daje w nich honorowe miejsce Mojrom, które przędą, mie­rzą i w końcu przecinają nić życia.

W POEZJI I FILOZOFII

W poezji i filozofii powszechne były ana­logie do ówczesnego rzemiosła. Nie.powinno nas to dziwić, gdyż wrzeciono i koło garncarskie w równym stopniu kształtowały doświadczenie filozofów, jak słyn­ne odcienie Morza Egejskiego, postrzępione góry czy dociekliwość i gadulstwo ludu greckiego. Filozofowie przyrody, którzy poprzedzali Platona w szóstym i piątym wieku — szkoła milezyjska, Empe- dokles, atomiści — żywili, o ile można odtworzyć ich myślenie, pewne, uprzedzenia wobec technologii, a ich zainteresowania były mocno zakorzenione w konkret­nym świecie, który analizowali posługując się rze­mieślniczą kombinacją doświadczenia praktycznego i poetyckiej intuicji. Sam Platon, nawet w moralnej i politycznej filozofii Państwa, często odwoływał się do analogii rzemieślniczych. Rzemieślnik był dlań jed­nostką, która zna swe pole działania i dobrze wyko­nuje jedno zajęcie.

WIĘKSZOŚĆ TECHNIK

W ważnych rzemio­słach, jak architektura i sztuka wojenna, istniało nie­co literatury podręcznikowej. Lecz większość technik dla garncarstwa, stolarstwa i tym podobnych — przekazywano za pomocą systemu terminowania. Wiel­kimi „naukami” starożytności o długiej literackiej tra­dycji były filozofia, historia i antykwaryzm, teoria re­toryczna i poetycka, a tylko niewielu uczonych o twór­czej inteligencji, szczególnie Archimedes i Heron z Aleksandrii, interesowało się techniką. Starożytna technologia uwikłała się w błędne koło: bez podstaw teoretycznych (związków z fizyką i chemią) jej pro­blemy miały niewielkie znaczenie dla starożytnych fi­lozofów i matematyków, a bez ich pomocy, szczególnie bez pomocy matematyków, nie mogła nigdy rozwinąć takich podstaw. Chociaż starożytni uczeni (filozofowie, retorzy, historycy) nie byli zbytnio zainteresowani technologią jako taką, nie wyzwolili się całkiem spod jej wpływu.

WSZYSTKIE ODKRYCIA TECHNICZNE

Także wszystkie odkrycia techniczne by­ły wynikiem umiejętnej obserwacji i innowacji bez teoretycznej podstawy, nie istniała bowiem, taka jak w naszym przemysłowym społeczeństwie, więź nauki i technologii   .W świecie starożytnym nie istniały, z^ możliwym wyjątkiem astronomii i matematyki, nauki. teoretycz­ne. Kowal nie chodził do chemika, aby wykryć, czym zanieczyszczona jest ruda i jaka temperatura jest po­trzebna do usunięcia zanieczyszczeń. Rzymski archi­tekt nie konsultował się z fizykiem, aby obliczyć roz­kład obciążenia któregoś z budowanych sklepień. Po­stęp był wynikiem rozważnej metody prób i błędów, a osiągnięta dzięki;takiemu doświadczeniu wiedza by­ła przekazywana, jak zawsze w przypadku technologii rzemieślniczej, jako zestaw praktycznych przepisów, sposobów skutecznego działania.

W POGLĄDACH STAROŻYTNYCH

Krótko mówiąc, w poglądzie starożytnych na świat było coś takiego (być może opie­ranie się na niewolnictwie), co sprawiało, że kontes­towali się oni tradycyjnymi źródłami energii i nie skłaniali się, jak późniejsi Europejczycy, ku poszuki­waniom zwiększonej efektywności, wynajdowaniu nowych źródeł energii i, ogólnie, rozszerzaniu kontroli i panowania człowieka nad przyrodą.Rezultatem była prosta, ale elegancka technologia ręki, a nie maszyny. Starożytny rzemieślnik pracował posługując się narzędziami, które były przedłużeniem jego rąk w manipulowaniu materiałami. Nie istniała autentyczna produkcja masowa. Chociaż warsztat garncarski w Atenach mógł zatrudniać siedemdziesię­ciu pracowników, którzy odtwarzali ustalone wzory, każdy garnek nosił do pewnego stopnia ślad ręki, któ­ra go zrobiła.

DOSTARCZYCIELE SIŁY

Niewolnicy, zwie­rzęta i rzemieślnicy byli głównymi dostarczycielami siły, ale nawet ich nie wykorzystywano najbardziej efektywnie. R. J. Forbes pisze o tym wprost: „W cią­gu niemal całej starożytności jedynymi dostarczycie­lami siły byli ludzie i zwierzęta. Nawet wtedy, gdy na początku naszej ery skonstruowano bardziej eko­nomiczny młyn wodny, jego rozpowszechnianie było tak powolne, że przez następne 400 lat sytuacja pozo­stawała praktycznie taka sama.” (Singer i inni, History oj Technology, 2:590). Jeszcze w pierwszym wieku przed Chrystusem Rzymianie zaprojektowali wydajne koło młyńskie, szczególnie użyteczne do mielenia ziar­na, lecz nie było ono używane przez setki lat. W isto­cie Rzymianie do pompowania wody wykorzystywali raczej niewolników w kieracie, zamiast używać siły spadającej wody, by pracowała za ludzi. Starożytni nie znali też wiatraka.

Z WYCZUCIEM PROPORCJI

Kamieniarze i architekci ope­rowali z tym samym wyczuciem proporcji na dużo większą skalę i z, trudniejszym do obróbki materiałem, precyzyjnie ociosując bloki piaskowca i marmuru przy użyciu niewielu narzędzi potęgujących siłę. Rzymskie akwedukty ciągnęły się niekiedy przez dziesiątki mil, utrzymując właściwy spadek; przy pokonywaniu dolin stosowano syfony lub ceglane mosty. Takie konstruk­cje robią jeszcze większe wrażenie, gdy pamiętamy, że to zwierzęta pociągowe oraz ludzie,posługujący się tyl­ko ręcznymi kołowrotami i dźwigniami wstawiali każ­dy blok na swoje miejsce. W odróżnieniu od późniejszych Zachodnioeuropej- czyków, Grecy i Rzymianie nie ujawniali większego zainteresowania doskonaleniem źródeł energii ani po­szukiwaniem ich nowych zasobów.

STAROŻYTNA TECHNOLOGIA

Otrzy­mamy starożytne koło garncarskie, które fascynowa­ło z tych samych przyczyn co wrzeciono zapadkowe. Glinę kładziono na płycie obracanej za pomocą drążka przez pomocnika lub przez samego garncarza. Garn­carz rękami nadawał glinie kształt, wyciągając mate­riał, a koło pozwalało na uformowanie symetrii na­czynia. Zawsze gdy mamy do czynienia ze starożytną tech­nologią, widzimy te same cechy: rzemieślnicy pracu­jący w bliskim kontakcie ze swymi materiałami, prze­noszący ruch i dobywający tej niewielkiej energii, ja­kiej potrzebowali, ze swoich lub zwierzęcych mięśni. Ręczny warsztat tkacki (początkowo pionowy, z nićmi osnowy obciążonymi kamieniami) i obrabiarka garn­carza były urządzeniami prostymi, lecz używano ich z wielkim mistrzostwem.

PRZYKŁADOWY DRĄŻEK

Weźmy cienki, okrągły drążek, dodajmy u dołu cię­żar, a haczyk u góry, przewieśmy drążek przez luźny niedoprzęd przędzy. Otrzymamy starożytne wrzeciono zapadkowe, urządzenie do skręcania przędzy w nić. Ciężarek u dołu wrzeciona, na ogół krążek lub walec, zwany był skręcaczem. Nadajmy wrzecionu ruch i włókna przędzy zaczną wyciągać się w nić. Umiejęt­nie wypuszczając przędzę z kądzieli jedną ręką, a dru­gą kształtując włókna, można osiągnąć delikatny, rów­ny materiał. Te dwa elementy przyciągnęły uwagę starożytnych: obrotowy ruch wrzeciona oraz wprawa w kształtowaniu nici (zobacz rys. Ib). Weźmy teraz większy drewniany drążek, dołóżmy u dołu koło jako ciężar, zakotwiczmy drążek w czymś w rodzaju stołu, dołączmy płaską terakotową płytę na wierzchu.